Jeszcze trudniej niż bez przyszłości, jest żyć bez przeszłości.

piątek, 13 października 2017

Gen nadopiekuńczości

Dziś obserwuję ich stosunkowo rzadko, bo zaczęła się jesień, ale też do różnych ich: dziwacznych czy wręcz śmiesznych zachowań, mam już większy dystans niż jeszcze przed, powiedzmy, paroma miesiącami. Rodzice małych dzieci – oni właśnie na placach zabaw frapują mnie najbardziej. Ten temat chodzi za mną od miesięcy. Dojrzewa wraz ze mną, tak jak dojrzewa moja córka, a może raczej, i to mówiąc dość oględnie: dojrzewa jej mózg. Bo zachowanie M. na placach zabaw – a w mojej karierze było ich wiele – się zmienia: od gnającej przed siebie, żywej iskry, nieznającej przy tym ryzyka i nieprzewidywalnej, aż po spokojno-roześmianą dziewczynkę, która buja się na koniku na sprężynie, macha radośnie ręką i krzyczy: Mama! A ja? Siedzę sobie na ławeczce, w oddali.

poniedziałek, 18 września 2017

Na imię mi Grzeczność

Podróże komunikacją miejską obfitują w interesujące dialogi.

Jak chociażby ten, zasłyszany w autobusie.
– Czy może się pani trochę przesunąć? – kobieta próbuje się przecisnąć między pasażerami, ale widać, że jest jej ciężko, a to ze względu na bagaż.
– Zawsze mogła pani przecież więcej tych toreb nabrać!!!
Ton głosu kobiety, która rozpoczyna tę wymianę zdań, jest naprawdę bardzo, bardzo grzeczny. Zero zaczepki w komunikacji pozawerbalnej. Rozmowa toczy się obok mnie. I, co ciekawe, panie nie wydają się zażenowane tym, że ktoś ich słucha.

sobota, 19 sierpnia 2017

Przystanek młodość

Foto: arch. pryw.
Tym razem, zupełnie inaczej. Na koniec jednego z przedurlopowych tygodni, i to tygodnia pracy szczególnie intensywnego, nawiedziła mnie refleksja. Gdzieś brzmi wciąż z tyłu głowy. Wiersz. Mój własny, sprzed lat. Sprzed lat wielu.

wtorek, 4 lipca 2017

W różnych językach

– Będzie zmiana terminu wizyty – pewnego ranka oznajmia mi głos kobiecy w słuchawce. Nie znam numeru.

Co po usłyszeniu takich słów może myśleć kobieta, która dość często bywa u lekarza z dzieckiem? A która jeszcze poprzedniego dnia myślała o tym, że najbliższa – ważna, bo długo oczekiwana wizyta – już pod koniec lipca.

czwartek, 29 czerwca 2017

Znikające miejsca

Wpis, początkowo zamieszczony na Facebook’u, i to w grupie tzw. tajnej, okazał się przysłowiowym kijem wsadzonym w mrowisko. Choć, tak sobie myślę, o zamieszaniu zadecydował być może profil odbiorców czy też odbiorczyń tej grupy. A skupia ona młode mamy, uznawane – a może raczej: się-uznające – za wszechwiedzące, wszechznające i wszechstronne. Dość powiedzieć, że po raz pierwszy zetknęłam się z hejtem. To taki moment w historii mojej obecności w mediach społecznościowych, gdy miałam okazję na własnej skórze się przekonać, że chęć rozmowy „na argumenty” czasem naprawdę warto w sobie poskromić.

wtorek, 20 czerwca 2017

Informacja czy naruszenie poufności

Temat nie wydaje się tak wdzięczny, jak choćby wychowanie dzieci. Kontakt z urzędami tudzież urzędnikami to jednak część codziennego życia. Dlatego, by moja opowieść nie przepadła w facebookowych czeluściach – wklejam ją na blog. Może to i nudne, a w tekście dużo trudnych słów. Liczę na to, że dotrwacie do końca. Znów poczułam w sobie dziennikarską żyłkę i pewnie, gdyby nie to, że relacja zza biurka – byłoby ciekawiej.

środa, 14 czerwca 2017

Na styku pokoleń

Wnuczka, w rozmowie z babcią, wiekową już kobietą:
– I wiesz, sprzątaliśmy właśnie w sobotę.
– To mąż ci pomagał? – z nutką podziwu.
– W sumie, to on odkurzał, a ja poprawiałam.
– Jak to?! (słowa wypowiedziane są z oburzeniem)

czwartek, 25 maja 2017

Odetchnąć od różu

Foto: arch. pryw.
Gdybym miała wskazać swój kolor na teraz, na wiosnę – byłby to żółty. Nie myślcie jednak, że z mojej szafy wysypują się sukienki i bluzki w jasnych odcieniach; nie, przebudowa całej garderoby w istocie nie jest taka prosta. Mój wybór to efekt tęsknoty za słońcem. Nie postawiłam zatem na odświeżającą i ożywczą zieleń, która kojarzyć się ma z nowym początkiem. Bo czy wiecie, że ten kolor okrzyknięto mianem wiodącego w tym roku? Co się zaś tyczy żółci, słyszałam o matkach, które do wyprawek dla swoich córeczek kupowały rzeczy wyłącznie w kolorze pszenicy. Cóż, szlachetna próba wybicia się ponad powszechne gusty.

poniedziałek, 22 maja 2017

Marynarka niezgody


– Zdjęłabym marynarkę – mówi starsza, wiekowa już – rzec można, pani, do siedzącej tuż przy niej młodej kobiety, jej wnuczki.
Zaraz po tych słowach, nieco teatralnym gestem, wypycha do przodu ramiona.
Trwa rodzinne przyjęcie.

wtorek, 9 maja 2017

Dlaczego ja

Przewrotny tytuł. Bo w istocie chodzi o pisanie bloga. I o to, dlaczego – wbrew pozorom, czyli porażająco niskiej częstotliwości wpisów, a przy tym stęknięciom i niedowierzaniu otoczenia: co ja tutaj robię – wciąż nie odpuszczam z pisaniem.

Lubię tu być. To moja przestrzeń. Kiedyś zachciało mi się prowadzić bloga. Ktoś mnie namówił. Miało pomóc i być niemal komercyjnie. Pomysł spalił na panewce. Nie lubię kreować się na kogoś, kim nie jestem.

piątek, 5 maja 2017

Nie gubiąc siebie w bałaganie

Ukułam sobie ostatnio nowe pojęcie: niewidzialna ręka matki. Piękne, prawda?!

Od razu mi się skojarzyło z niewidzialną ręką rynku; pojęciem, którym to w Polsce szastali przedstawiciele rynku transportu i przewoźników. Choć pewnie nie tylko oni... Owa ręka, miała uregulować wszelkie turbulencje na tymże rynku po 1990 roku, a ja, owszem, nasłuchałam się tego pracując wówczas dla jednego z naszych dzienników.

środa, 19 kwietnia 2017

Zaprogramowani na doradzanie?

Trochę refleksyjnie będzie.

Usłyszałam ostatnio w jakimś głupim filmie, jedna osoba mówi do drugiej: – Nieważne, jaką decyzję podejmiesz. Rób tak, żeby tobie było dobrze.

Słowa zostały. Cenne. Mocne. I tak pomyślałam, że w chwilach trudności coś takiego właśnie chciałabym słyszeć.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Rozplątując emocje

Do kolejnych wpisów dojrzewam długo. Taki czas. Niekiedy miesza mi się to, co przeczytałam, gdzieś zasłyszałam, a co wyszło spod mojej klawiatury. I z mojej głowy. Tak, ilość bodźców i danych, wydawałoby się – niezbędnych do przetworzenia, może stresować. A przy okazji refleksja: na jakie przebodźcowanie (oto nowe, „piękne” słowo, na które gdzieś wpadłam – i chyba na trwałe zagości w moim słowniku) narażony jest umysł maluszka, dopiero poznającego współczesny świat. Mam na myśli: rozpoznającego go swoimi zmysłami. Czy nie jest to wystarczający powód do rozdrażnienia?

wtorek, 31 stycznia 2017

Pozwólcie mi upaść

Przygotowuję się do rozmowy z psychologiem. To nie będzie zwykła wizyta. Nie, nie dlatego, że na hasło: psycholog, czy: problem, mam ochotę patrzeć sobie na buty, albo udawać, że sprawa nie istnieje. I nie, nie przejmuję się, nie mówcie mi, że wszystko będzie dobrze – to nie moja bajka. Kontakt z kimś reprezentującym tzw. psychiczną sferę naszego życia – to dla mnie wybór życia świadomego. Nie żadna kara ani wyrok.

czwartek, 19 stycznia 2017

Na szlaku (s)maku

Foto: Maciej Kaczyński, www.poznan.pl
Ten tekst powstawał długo, a w istocie zamysł jego napisania długo chodził mi po głowie. Dałam sobie czas i pozwoliłam na luksus czekania. Chciałam sprawdzić, pojechać, dotknąć, skosztować. Jak rasowy dziennikarz. Cóż, planu w 100 procentach nie wykonałam – niemniej jednak po ostatnich świętach powiedziałam sobie jasno: z makiem w moim życiu dość, przynajmniej na razie.

środa, 4 stycznia 2017

Wychowywani bez gorsetu?

Dla nas, Polaków, nie do pomyślenia jest, że w dostatniej, oferującej zabezpieczenia socjalne Szwecji można doznawać cierpienia psychicznego, czuć się nieszczęśliwym. Obecnie co trzeci Szwed ma łagodne objawy lęku, niepokoju i strachu. U 6 proc. kobiet i 3 proc. mężczyzn te objawy są silne. Z kolei co piąty aktywny zawodowo Szwed narzeka na dolegliwości psychiczne i fizyczne wywołane stresem w pracy. Skąd te problemy?
Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.