Nienormalna reakcja na nienormalną sytuację jest normą.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Piję kawę


...a czasami kilka. Nie potrafię się powstrzymać i – czego bym sobie nie obiecywała – nie potrafię z tego zrezygnować. Mnożę i wymyślam rodzaje oraz smaki: neska drobnoziarnista z zabielaczem i cukrem, inka, inka waniliowa (to w mojej kuchni nowość), cappuccino, nawet kawa sypana, ale tej najwyżej jedna łyżeczka – z cukrem, mlekiem albo cynamonem. Te kawy są lekkie, nazywam je delurkami. W zasadzie: to napoje kawowe.

To trwa już ładnych parę miesięcy, zdaje się od wakacji. I, co istotne, picie kawy jest tym momentem w ciągu dnia, na który czekam. Od samego rana. Właściwie od tego zaczynam każdy dzień. Nigdy wcześniej tak nie miałam, pozostając zdecydowaną zwolenniczką herbaty. Pewnie momentami przeginam. Potrafię wejść do sklepu, stanąć przed półką z kawami i wchłaniać ich widok. Nie, nie kupuję wiele ani często, wybieram raczej te tańsze, bo pilnuję kasy. Ale nie odmawiam sobie marzeń: kiedyś… Kiedyś, tzn. jak się stąd wyprowadzę, jak wrócę do pracy i z pewnością nie będę już zmuszona liczyć się z każdym groszem, gdy w większym niż teraz stopniu będę panią swojego życia, gdy rzeczy i okoliczności staną się znów zależne ode mnie, i w tym znaczeniu wrócę do dawnej siebie.

Jednak jestem przekonana, że od codziennego rytuału ważniejsze jest to, co za nim stoi. Picie kawy kojarzy mi się z chwilą relaksu. Z czasem dla samej siebie, gdy mogę złapać oddech, przyjrzeć się własnym myślom, a może wręcz je zapisać (co, ku mojemu ubolewaniu, zdarza się na razie bardzo rzadko). Cóż, nie jestem wyjątkiem. Z badań wynika, że z tego samego powodu co ja po filiżankę kawy sięga większość Polaków; choć nie wiem, ile razy dziennie. Relaksem jest to dla prawie jednej czwartej badanych (23 proc.), z kolei ponad jedna czwarta (27 proc.) przyznaje, że pije kawę, by zregenerować siły. Tak, moje ciało, ale i umysł niewątpliwie potrzebują regeneracji.

Z piciem kawy wiążą się też wspomnienia. Wiele spotkań w moim zawodowym życiu, które zaczynały się rankiem, nawet niekoniecznie wczesnym, i to sławetne pytanie na wstępie: Napije się pani kawy albo herbaty? Chyba tego nie doceniałam. Oj, a teraz już nim samym mogłabym się rozkoszować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.