Nienormalna reakcja na nienormalną sytuację jest normą.

czwartek, 8 stycznia 2015

Życzenia nie tylko dla świętujących


Święta i Sylwester minęły. Ekscytacja i napięcie, które zazwyczaj towarzyszą przygotowaniom do tych wydarzeń – również. I dobrze. Jeszcze w grudniu wpadł mi w ręce jeden ze starszych moich artykułów. Jednak atmosfera przedświąteczna nie sprzyjała temu, bym w spokoju mogła podzielić się refleksjami.

Tytuł tekstu jest znamienny: „Odpoczniemy od biurek”. I co czytam? Że w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie pracodawcy, poza okazaniem swoim podwładnym hojności (w postaci bonów zakupowych, premii czy podarunków dla dzieci), powinni – wow! – zatroszczyć się o to, by w miejscu pracy ci doświadczali jak najmniej stresu. Słowo to, dziś: wszechobecne w naszym codziennym życiu, a zwłaszcza w pracy – w kontekście cytowanych badań jawi się jako coś niewinnego. „Stres dotyczy ponad jednej trzeciej osób, pracujących w UE. To jednak nie choroba i nie można go wyleczyć”. Konkluzja, oczywiście: w czasie świąt trzeba odpocząć.

Jest rok 2007, a rynek pracy należy do pracownika. Specjaliści zakładają, że zjawisko to będzie narastać. Stąd apel do pracodawców: dbajcie o tych, którzy chcą dla was pracować. Z zapartym tchem czytam, co w biurach stresuje nas najbardziej. W kolejności: panujące zasady (dotyczy 59 proc. zatrudnionych), niewłaściwa, tj. zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura (49 proc.), złe maniery współpracowników, długie, a często bezcelowe zebrania, szwankujący sprzęt, w tym drukarki, komputery. Co więcej, czterech na pięciu pracowników (czyli aż 80 procent!!!) przynajmniej raz w życiu było świadkami utraty panowania nad sobą: któregoś z kolegów, a może szefa… Najczęstsze zachowania towarzyszące porywom gniewu to uderzanie dłonią w biurko, niszczenie zszywaczy i długopisów, kopanie czy wręcz trwałe uszkadzanie biurowego sprzętu. Badanie było prowadzone m.in. w firmach w Polsce. No proszę, a wydawałoby się, że tłumione emocje będziemy się starali uwalniać raczej poza pracą, a nie w niej. Dziś rzadko kiedy okazujemy złość w sytuacjach zawodowych. Takie też są wymagania społeczne.

W cytowanym przeze mnie badaniu nie ma natomiast mowy o przyczynach stresu, takich jak nadmiar obowiązków – przeciążenie ilościowe i jakościowe, brak bezpieczeństwa zatrudnienia, zła komunikacja czy wreszcie brak równowagi między pracą a życiem prywatnym. To mnie zaskoczyło. Minęło zaledwie kilka lat, i jaka zmiana! Jeśli chodzi o ostatnią z przyczyn, mam wrażenie, że obecnie lubimy podkreślać znaczenie work-life balance, z drugiej jednak strony bycie zabieganym jest po prostu modne. Chyba przyzwyczailiśmy się mówić, i myśleć, że żyjemy w czasach pośpiechu. Ale nieustanny bieg to nie jedyne hasło, którym szafujemy. Są nimi również: permanentne zmęczenie, zaangażowanie w wiele różnych projektów, presja ze strony przełożonych, ba – może i wypalenie zawodowe. Powtarzamy jak mantrę, że żyjemy w niedoczasie. Tak na marginesie, to sama znam osoby, które – niezależnie od tego, kto do kogo dzwoni, i bez względu na porę – przerywają rozmowę, tłumacząc, że „muszą kończyć”. Tak jakby do czegoś się spieszyły…

Ostatnie święta skłoniły mnie też do refleksji, jak celebrujemy Wigilię w firmach. I co, w efekcie naszego szybkiego życia, się zmieniło. Organizowane są spotkania, wiadomo. Pewnie wielu pracowników odbiera je jako wymuszone, choć to niewątpliwie miły przerywnik w ciągu dnia. Z kolei dla osób zarządzających firmami to przede wszystkim tradycja (organizuje je 65 proc. pracodawców w Polsce). Ale nie tylko. Okazuje się bowiem, że przedświąteczne spotkania mogą stać się sposobem na budowanie swojego wizerunku – jako przyjaznej firmy. Oby!

Na Nowy Rok można sobie życzyć, by za takimi deklaracjami nie stała jedynie chęć pokazania się na zewnątrz. I żeby chodziło rzeczywiście o budowanie dobrych relacji z pracownikami. Wówczas firmowa Wigilia i inne obchodzone w pracy święta przestaną się kojarzyć z przykrym obowiązkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.