Być normalnym, wymaga odwagi.

piątek, 8 sierpnia 2014

Klient, nasz pan?

Foto: arch. pryw.

Dziennikarskie śledztwo można podjąć i w sklepach z materiałami budowlanymi. Żeby przekonać się, jak do obsługi klienta są przygotowani ich pracownicy. I z jakim przekazem do niego trafiają. Wystarczy trochę specjalistycznej wiedzy. Ja akurat potrzebowałam kupić rolety do okien w swoim domu. Mając doświadczenie w pracy w mediach branżowych, sądziłam, że będzie mi łatwiej… wybrać ten rodzaj zasłon. Jakież było moje zaskoczenie.

Na miarę potrzeb?

Poszukiwania rozpoczęłam od Internetu. Jedno z sobotnich przedpołudni poświęciłam na porządny research tego, co oferują firmy umieszczające swoją ofertę w sieci.

Wybrałam. Nazwy firmy nie podam, przez grzeczność, ale podzielę się spostrzeżeniami, które towarzyszyły moim poszukiwaniom. Otóż, standardem jest wizyta handlowca lub montera w domu, a wraz z nią bezpłatny pomiar okien i doradztwo. Jedna z firm wręcz komunikuje: „Pomiar i wycena są bezpłatne oraz nie zobowiązują do zakupu”. Super. Druga refleksja: firmy uciekają się różnych sposobów, by przyciągnąć klienta; ja przy okazji natknęłam się na liczne rabaty, informacje o zakupach ratalnych, a w jednym nawet przypadku – gwarancję 50-procentowej zniżki na czyszczenie dywanów. To zresztą wydaje się zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę, że na rynku działa parę tysięcy firm osłonowych. Klienta trzeba przecież jakoś przyciągnąć.

Po przejrzeniu ofert straciłam jednak pewność, kto jest adresatem informacji znajdujących się na stronach tychże firm. Jaką wiedzą trzeba bowiem dysponować, by wśród rolet materiałowych wolnowiszących wybierać między typem łańcuszkowym 19 mm, 25/28 mm, 32/38 mm bądź 40/45 mm, typem sprężynowym 25/28 mm lub 32/38 mm, typem Silet Spring 32/38 mm a typem Duo 32/38 mm. Przyznam, że skróty w stylu system NH ø19/25/38 mm czy Louvolite ø32/40/45 mm wydały mi się mało zrozumiałe nawet z punktu widzenia osoby wiedzącej co nieco o stolarce. Nie, w żaden sposób nie było dla mnie przekonujące stwierdzenie, że „szeroki zakres średnicy rur nawojowych pozwoli na optymalny dobór systemu”. Długo zastanawiałam się też, jaką miałabym mieć korzyść z faktu, że „system Mini posiada dwa rodzaje mechanizmów hamujących: t-4,2 i t-6 oraz wewnętrznie rowkowaną rurę FI 17 mm”.

Wybrałam firmę, która na swojej stronie w prosty, graficzny sposób pokazywała, jak działa roleta i na czym polega jej obsługa.

Tylko się skontaktuj

Rzeczywiście, to działa. Wystarczy zadzwonić bądź napisać i umówić się na pomiar oraz wycenę. „Nasz pomiar jest bezpłatny, ale prosimy o podanie wymiarów szyb (szerokość i długość), aby wycenić wstępnie rolety”. „Oczywiście, przyjeżdżamy na pomiar i bezpłatnie robimy wycenę u klienta”. Okazało się, że niektóre firmy za pomocą strony instruują, jak mierzyć okno, by zamontować roletę. A gdy się poprosi, idą dalej i proponują pomoc: „Pani do nas dzwoni i umawia się na pomiar. Monter przyjeżdża, mierzy i ewentualnie wylicza mniej więcej, ile to będzie kosztować. W ciągu dwóch dni przysyłamy na maila ofertę wraz z ceną”.

Wybrana przeze mnie firma obiecała stawić się w ciągu półtora tygodnia. W danym dniu panowie przyjechali przed czasem, a ponieważ nie mogłam im otworzyć od razu, kilkakrotnie dzwonili do drzwi. Zmierzyli okna. Podczas rozmowy szybko przeszliśmy do rodzaju materiału – bo, jak się okazało, wiele z pokazywanych mi było prześwitujących, a więc ich zdaniem nieprzydatnych. Szybko zorientowałam się, że namawiają mnie na zakup żaluzji. Mało profesjonalna wydała mi się też sugestia zamontowania dwóch rolet na oknie trzyskrzydłowym („bo innych szerokości nie mamy w ofercie, więc pośrodku skrzydła musiałby iść sznurek”). Na najważniejsze dla mnie pytanie – o cenę, odparli tylko, że jest pięć grup cenowych. Ale cenę podadzą, jak wybiorę materiał i złożę zamówienie. A może rozważę jeszcze wybór żaluzji plisowanych? Porozglądali się po mieszkaniu i zniknęli.

Po tej wizycie zaczęłam się zastanawiać, czy bezpłatny pomiar i doradztwo to rzeczywiście taki luksus, jak początkowo sądziłam. I czy handlowiec przekonujący mnie do zakupu określonego wyrobu – gdy mam własny pomysł i wiem, czego chcę – jest właściwą osobą do rozmowy.

Pojechać i dotknąć

Na koniec udałam się do warszawskiego centrum budowlanego, na Bartycką. Dzięki wstępnym ustaleniom przez Internet wiedziałam już, że znajdę tam cztery punkty z roletami. Choć przypuszczałam, że w praktyce może być ich więcej.

W sklepie Aludomu przyjął mnie uśmiechnięty sprzedawca, który powiedział, że „pan, który zna się na roletach, będzie za pół godziny”. Jednak i on sam starał się mi pomóc – w ciągu paru minut dostałam katalog z roletami systemu Vegas i dowiedziałam się o tzw. refleksolach, czyli roletach zewnętrznych, które wyglądają jak wewnętrzne i są przeznaczone do firm oraz biur. Odpowiedź na wątpliwość, czy to produkt rzeczywiście dla mnie, brzmiała: – Nie jest dla nas niespodzianką, że ludzie zamawiają to również do swoich prywatnych domów i mieszkań. Podejście handlowe? Jak najbardziej.

Punktu Em-Di nie miałam na swojej mapie. Wstąpiłam tam jednak, obejrzałam prezentowane rolety i wybrałam. Co mi pomogło? Nikt nie oprowadzał mnie po sklepie, nie zachwalał i nie odradzał. Dostałam rzeczową informację: co, w jakim terminie i za ile (wstępna wycena dla najtańszego i najdroższego materiału). Ponadto sprawdziłam sama, jak działa mechanizm.

Wrażenie obfitości, jakie można odnieść przeglądając internetowe strony producentów i sprzedawców, nie przekonało mnie. W dodatku, w trakcie całej tej drogi zdałam sobie sprawę, że mężczyźni niezbyt poważnie traktują kobiety dokonujące zakupu materiałów budowlanych. A szkoda. Bo jak dowodzą eksperci, w przygotowaniach do budowy domu i dobieraniu elementów wyposażenia coraz aktywniej uczestniczą dziś kobiety.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.