Być normalnym, wymaga odwagi.

sobota, 26 stycznia 2013

Pomyśl, nie śmieć

Foto: arch. pryw.

Jesteśmy na chwilę przed uporządkowaniem sprawy odpadów w naszym kraju. Od 1 lipca, wraz z wejściem w życie znowelizowanej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, wybór firmy zajmującej się wywozem odpadów będzie należał do samorządów. To oznacza, że nie będzie już możliwości samodzielnego wyboru firmy opróżniającej przydomowe kosze, urzędy zrobią to za nas i – co pewnie gorsze – nie będziemy mieli wpływu na stawki, jakie za to płacimy. Zdaniem niektórych, oznacza to również szansę na stworzenie systemu, w którym będzie funkcjonowała selektywna zbiórka odpadów, recykling i odzysk.

Gdzieś przeczytałam ciekawe stwierdzenie, że recykling ma służyć temu, by producenci wytwarzali swoje wyroby w taki sposób, aby można z nich było odzyskać jak najwięcej surowców wtórnych. A z drugiej strony, filozofia recyklingu zakłada tworzenie odpowiednich zachowań wśród odbiorców tych wyrobów, czyli osób, które pozbywają się wszelkich opakowań i odpadków. No właśnie, jak to z tym jest? Czy takie właściwe zachowania się promuje?

Jakiś czas temu, gdy jechałam ul. Marszałkowską (w Warszawie), moją uwagę zwrócił plakat z efektownym hasłem: Zgnieć śmieć. To – jak można sobie doczytać – kampania Fundacji Nasza Ziemia, tej samej, która od lat organizuje akcję Sprzątanie Świata. W tym przypadku chodzi o zachętę, by zgniatać opakowania przed ich wyrzuceniem. Np. popularne tetra paki, w których znajdują się ciekłe produkty spożywcze. Dlaczego warto? Gdy zgniata się opakowania, maleje ich objętość. A zatem takich odpadów można przetransportować więcej albo nawet sam transport odbywa się rzadziej. Przy okazji spada zużycie paliwa i emisja zanieczyszczeń, mniejsze są korki na ulicach i mniej jest hałasu. Zaś efektem jest to, że odpady zajmują mniej miejsca na i tak już przepełnionych składowiskach. To niby takie oczywiste, ale mam wrażenie, że wiele osób rzeczywiście nie myśli, co i w jaki sposób wrzuca do kosza. Pomysł Naszej Ziemi jest jak najbardziej trafiony. Trzeba po prostu pokazać konsekwencje błędnych zachowań.

Na ciekawy pomysł wpadły też władze Tatrzańskiego Parku Narodowego. Tutaj, przez całe wakacje miała miejsce akcja o podobnej nazwie, bo: Podnieś śmieć. Park postanowił zwiększyć poziom edukacji turystów tłumnie ściągających w Tatry. Otóż przy wejściach na najpopularniejsze szlaki otrzymywali oni 35-litrowe worki na śmieci i jednorazowe rękawiczki. Były to worki od firmy Jan Niezbędny, które na składowisku ulegają degradacji po dwunastu latach, podczas gdy dla standardowego worka czas ten wynosi kilkaset lat. Biorący udział w akcji wolontariusze prosili przy tym turystów, by zebrali i znieśli na dół to, co wnoszą na szlak. W wybranych miejscach parku prowadzono też prelekcje. Chodziło o wyrobienie nowego nawyku. A to wydaje się łatwiejsze niż walka z przyzwyczajeniami dzikich i głodnych zwierząt, dla których kosze na śmieci byłyby niepotrzebnym wabikiem. Akcja w Tatrach miała charakter pilotażowy i chyba się sprawdziła, bo w najbliższym sezonie ma wystartować z pełnym rozmachem.

I jeszcze bardziej regionalnie: z kampanią edukacyjną ruszyła firma ProNatura z Bydgoszczy, zajmująca się odbiorem odpadów. W działaniach tych wspiera ją agencja PR. Przedsięwzięcie ma objąć przede wszystkim dzieci, ale i samorządowców, urzędników oraz nauczycieli. Przewidziano szereg zajęć i szkoleń, nacisk ma położony być na recykling i selektywną zbiórkę odpadów. Niewątpliwie dla firmy takiej jak ProNatura, to dobry sposób na modelowanie swojego wizerunku. Gdy pokazuje właściwe praktyki postępowania z odpadami, wychowuje sobie przecież klientów, a opinię publiczną przekonuje o tym, że zna się na tym, co robi. Dla ludzi to komunikat: możecie nam zaufać. Dziwi mnie jedynie, że bohaterem kampanii, który pojawi się w filmach, materiałach informacyjnych i edukacyjnych , ma być… bocian. To przecież postać nieodłącznie kojarzona z marką budowlaną Atlas i jej wyrobami. Kampanie reklamowe, które swego czasu przeprowadzała firma Atlas w celu promocji kleju do glazury, objęły całą Polskę; a więc na pewno dotarły i do Bydgoszczy. Agencja PR, która obsługuje ProNaturę, musiała to wiedzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.