Nienormalna reakcja na nienormalną sytuację jest normą.

piątek, 7 grudnia 2012

Inżynier zawodem przyszłości

Budownictwo jest kierunkiem, który warto dziś studiować. Po pierwsze dlatego, że na rynku brakuje osób z wykształceniem technicznym. Po drugie – bo nastały lata niżu demograficznego. A to oznacza, że za kilka lat specjaliści w zakresie projektowania nowych obiektów budowlanych i konstrukcji inżynierskich, nadzorowania procesów budowlanych a także zarządzania nimi będą wręcz poszukiwani.

To, w jaki sposób niż demograficzny przekłada się na spadek liczby chętnych na budownictwo, pokazuje przykład Politechniki Gdańskiej (PG). W 2002 roku tutejszy Wydział Inżynierii Lądowej i Środowiska oferował 390 miejsc, a starały się o nie 1424 osoby. Liczba kandydatów była coraz mniejsza w każdym kolejnym roku, a gdy w roku ubiegłym limit miejsc podwyższono do 470, dokumenty złożyły tylko 863 osoby. Mniejsze zainteresowanie budownictwem pracownicy uczelni tłumaczą również tym, że w 2005 roku nie przeprowadzano matur w technikach. – Absolwenci tych szkół, czy to o specjalności budowlanej czy elektronicznej, są naturalnym kandydatem dla politechnik. Średnio o jedno miejsce na całej politechnice starały się zwykle trzy osoby (9 – 10 tys. chętnych przy liczbie miejsc 3 tys.) i, jak pamiętam, budownictwo w którymś momencie bardzo się wybiło – mówi Beata Orzażewska, rzecznik prasowy PG.

Politechnika w Gdańsku niezmiennie pozostaje jednak czuła na sygnały, płynące z rynku pracy. Już kilka lat temu uruchomiono tu inżynierię materiałową – kierunek, prowadzony przez trzy wydziały: Chemiczny, Mechaniczny oraz Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej. Studenci poznają na nim m.in. najnowsze metody zapobiegania korozji metali. Rzecz to niby przyziemna, ale straty spowodowane korozją gospodarka światowa liczy w miliardach dolarów. Zapomina się, jak ważnym materiałem w budownictwie jest stal – podkreśla Beata Orzażewska. W tym roku na Wydziale Inżynierii Lądowej i Środowiska ruszy transport (zajęcia na tym kierunku będą w istocie prowadzić pracownicy trzech wydziałów: ILiŚ, Mechanicznego oraz Oceanotechniki i Okrętownictwa), zaś w przyszłym roku – geodezja i kartografia. Powód? Na rynku trzeba wypełnić niszę, jaką jest brak inżynierów geodetów, czyli osób z wykształceniem w zakresie budownictwa lądowego, drogowego i wodnego.

Potrzebę kształcenia specjalistów, potrafiących łączyć umiejętności stricte inżynierskie jak budowa drogi z inżynierią ruchu, planowaniem tras komunikacyjnych i zarządzaniem nimi, już wcześniej dostrzegły władze Politechniki Krakowskiej (PK). Kierunek transport wprowadzono na Wydziale Inżynierii Lądowej w 1997 roku. O tym, że przyszłych inżynierów zagadnienia związane z budową dróg interesują szczególnie, świadczy również to, jakie specjalności są najczęściej wybierane na drugim z kierunków tego wydziału, czyli na budownictwie. – Konstrukcje budowlane i inżynierskie, technologia i organizacja budownictwa oraz drogi, ulice i autostrady. Są to zresztą główne specjalności budowlane – wylicza prof. dr hab. inż. Jacek Śliwiński, dziekan Wydziału Inżynierii Lądowej PK. – Myślę, że w przypadku dróg, ulic i autostrad większe zainteresowanie wynika też z tego, że młodzi ludzie znakomicie zdają sobie sprawę z konieczności rozbudowy infrastruktury komunikacyjnej w naszym kraju – dodaje.

Zainteresowanie studiami na WIL PK jest od lat dość podobne. Liczba kandydatów na jedno miejsce na studia stacjonarne (na kierunku budownictwo) wynosi trzy, zaś na stacjonarne siedmiosemestralne studia inżynierskie – około 1,2. Od roku akademickiego 2006/2007 uczelnia wprowadzi na tym wydziale system studiów dwustopniowych.

Z kolei na Politechnice Śląskiej (PŚ) w Gliwicach w przypadku budownictwa można mówić o wzroście zainteresowania. Dotyczy to studiów stacjonarnych i niestacjonarnych – zaocznych. Coraz rzadziej kandydaci wybierają natomiast studia niestacjonarne – wieczorowe. – W porównaniu z rokiem akademickim 2005/2006 na Wydziale Budownictwa zwiększono limity o 60 miejsc. Wynika to z wprowadzenia dodatkowych limitów na studia I stopnia w języku angielskim dla obcokrajowców – komentuje dr inż. Barbara Kliszczewicz, prodziekan ds. studenckich na Wydziale Budownictwa PŚ.

Zdaniem pani prodziekan studenci bardzo dobrze orientują się, jakie są potrzeby rynku. Wiedzą, że poza pracą w firmach i międzynarodowych korporacjach z powodzeniem mogą prowadzić własną działalność gospodarczą – co sprawdza się w dużych projektach, do których często są potrzebne firmy podwykonawcze. Pracę można też łatwo znaleźć, wyjeżdżając na Zachód, bo rynek w zakresie budownictwa jest tam wyjątkowo chłonny. – Bardzo dużą popularnością cieszy się specjalność budownictwo komunikacyjne i infrastruktura, czyli tzw. drogi. Zapewne wynika to z przekonania, że dzięki środkom z UE infrastruktura drogowa w Polsce będzie rzeczywiście rozwijana – mówi Barbara Kliszczewicz.

Ponad cztery osoby na jedno miejsce odnotowano już na budownictwie na Warszawskiej Akademii Technicznej (WAT) 11 lipca 2006 roku, czyli w trakcie rekrutacji. To wskaźnik wyższy nawet niż na kierunkach, które zainteresowaniem cieszą się powszechnie – mowa o informatyce (Wydział Cybernetyki) oraz elektronice i telekomunikacji (Wydział Elektroniki). – Spodziewamy się, że chętnych jeszcze przybędzie. W ostatnich latach budownictwo plasowało się u nas w czołówce. Może dlatego, że nie przyjmowaliśmy podchorążych, w związku z czym bardzo rozbudowaliśmy ofertę dla studentów cywilnych (nabór podchorążych rusza ponownie w bieżącym roku akademickim ). Tylko u nas można kształcić się w zakresie budowy i inżynierii obiektów, ściśle związanych z wojskiem, takich jak schrony, lotniska, składane mosty – mówi Jerzy Markowski, rzecznik prasowy WAT.

Wszystkich kandydatów przyjmie za to najprawdopodobniej Wydział Budownictwa i Inżynierii Środowiska na Politechnice Świętokrzyskiej (PŚw) w Kielcach. Jak twierdzi dziekan tego wydziału, dr hab. inż. Zbigniew Rusin, prof. PŚw, tendencja spadkowa – jeśli chodzi o zainteresowanie – to zły wynik tylko pozornie. – Nasi studenci rekrutują się głównie z absolwentów liceów i dzięki temu mają łatwy start. Ci, którzy pokończyli technika, bardzo szybko nadrabiają jednak zaległości w stosunku do kolegów, tak że często jako inżynierowie okazują się lepsi i stają się siłą uczelni. To, że szkoła wypada potem lepiej w oczach pracodawców, widać w niejednym rankingu (por. Ranking Uczelni Wyższych 2006, przygotowany przez „Newsweek”) – podsumowuje profesor z Kielc.

Najlepsze uczelnie, na których można studiować budownictwo

Miejsce w rankingu 2006UczelniaMiejsce edycji 2005Wskaźnik rankingowy 2006
5 ßPolitechnika Warszawska363,76 *
7 ßAkademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie655,31
9Politechnika Wrocławska1052,51
24 ßPolitechnika Śląska w Gliwicach1449,18
30 ßPolitechnika Gdańska1844,53
35Politechnika Łódzka3843,13
36 ßPolitechnika Poznańska2242,56
37 ßUniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie3642,53
38Wojskowa Akademia Techniczna im. Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie3941,69
40 ßPolitechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki3040,03
47 ßPolitechnika Szczecińska4536,57
54Politechnika Częstochowska5732,73
56 ßPolitechnika Lubelska4630,77
59Politechnika Świętokrzyska w Kielcach6729,97
61Politechnika Opolska6629,22
63 ßPolitechnika Białostocka5628,39
68 ßPolitechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukaszewicza5826,44
75 ßPolitechnika Koszalińska6423,97
Opracowanie własne na podstawie „Rzeczpospolitej” (Ranking Szkół Wyższych 2006, 19.04.2006)

* wskaźnik dla najlepszej uczelni, czyli Uniwersytetu Warszawskiego, wynosi 100,00
ß spadek w rankingu

KOMENTARZ: Z 18 szkół, na których można uczyć się budownictwa, tylko sześć uzyskało ocenę lepszą niż przed rokiem. Uczelnie oceniano na podstawie prestiżu (oznacza on poważanie, jakim cieszą się absolwenci uczelni wśród potencjalnych pracodawców oraz autorytet jej pracowników w środowisku naukowym), siły naukowej uczelni (mierzy ona zdolność uczelni do prowadzenia badań naukowych, istotna jest przy tym liczba tytułów i stopni naukowych nadanych pracownikom uczelni w 2005 roku w stosunku do liczby profesorów, doktorów habilitowanych i doktorów ogółem w danej uczelni), warunków studiowania (składają się na nie: dostępność dla studentów wysoko kwalifikowanych kadr, zasoby biblioteczne, czasopisma polskie, czasopisma zagraniczne, dostępność miejsc w czytelni, komputeryzacja biblioteki, dostępność uczelni dla studentów zamiejscowych, możliwości rozwijania zainteresowań naukowych, możliwości rozwijania zainteresowań kulturalnych, wspieranie absolwentów przez biura karier lub ośrodki promocji studentów oraz osiągnięcia sportowe uczelni), a także umiędzynarodowienia studiów (to kryterium jest stosowane od tego roku i mierzy się je m. in. liczbą studentów wyjeżdżających w ramach wymiany zagranicznej, liczbą studentów z zagranicy w przeliczeniu na jednego studenta z Polski, liczbą kierunków prowadzonych przez uczelnię w językach obcych, liczbą kursów bądź wykładów prowadzonych w językach obcych, aktywnością uczelni w programie Study in Poland). Ranking przygotowały „Perspektywy” i „Rzeczpospolita”. Startowały w nim uczelnie akademickie, które posiadają prawo do doktoryzowania.

Pełna publikacja mojego artykułu: serwis Muratorplus.pl, 14.07.2006

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.