Odpowiedzi przychodzą do tych, którzy mają odwagę pytać.

niedziela, 2 września 2012

Chuchanie na zimne

Wniosek czeskiego przedsiębiorcy o dotację z funduszy strukturalnych liczy kilka stron, w Polsce liczba ta wynosi – pomijając załączniki – średnio trzydzieści stron. Zasadnicza różnica nie dotyczy jednak ilości. Polscy przedsiębiorcy powinni mieć ułatwiony dostęp do informacji. Procedura aplikacyjna po fundusze europejskie w Polsce powinna być uproszczona, a my ją niepotrzebnie komplikujemy – oceniają specjaliści z Instytutu Biznesu.

Do powszechnej praktyki należą zaskakujące zmiany w procedurze, wytyczne potrafią zmienić się na dzień przed terminem składania wniosków: prośby o dotację są wówczas odrzucane, bo przedsiębiorca nie wypełnił jednej rubryki. Chaos powodują odrębne zasady, jakie wprowadza się przy każdym z działań do programów operacyjnych. Dotyczą one choćby wartości minimalnej i maksymalnej projektu bądź dotacji, przechowywania dokumentów po zakończeniu jego realizacji czy wypłaty pieniędzy. Zagmatwany wydaje się również system wyboru projektów: przedsiębiorcy coraz częściej mają podstawy, by twierdzić, że kryteria oceny są inne niż merytoryczne. – Trzeba bardzo wnikliwie przyglądać się temu, kto i na podstawie czego otrzymuje pieniądze. Niebezpieczeństwo, że powtórzymy przykład braku odpowiedniego wykorzystania funduszy z Grecji, Hiszpanii czy Włoch, jest cały czas duże – przestrzega Krzysztof Olek, dyrektor Instytutu Biznesu, wiceprzewodniczący Rady Akredytacyjnej Programu Konsultant Funduszy Europejskich.

Gdzie są winni

O terminie składania wniosków do działania 2.3 w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw mówiono już od roku 2003. Czekało na niego wielu właścicieli małych i średnich firm, bo do podziału były środki (około 360 milionów euro), przeznaczone na inwestycje. Po pierwszej turze, tj. 2 grudnia, okazało się, że liczba złożonych wniosków wynosi 6428. – Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, będąca instytucją wdrażającą, wyznaczyła od razu następne terminy, gdyby zostały pieniądze.

W związku z dużym zainteresowaniem drugi termin składania wniosków może zostać zawieszony ze względu na brak ostatecznej informacji, ile projektów w pierwszej turze zostanie przyjętych. Pod jakim kątem odbędzie się pierwszy odsiew? Oceny formalnej, czyli zgodności dokumentu ze wszystkimi podpisami, pieczątkami, zaświadczeniami, załącznikami, wzorami druków. – Nikt nie będzie wczytywał się w środek, co przedsiębiorca chce zrobić. Sądzimy, że na tym etapie może zostać odrzuconych około 60 proc. projektów – mówi dyrektor Krzysztof Olek. Ocena formalna projektu nie daje odpowiedzi, czy projekt jest warty dofinansowania. To odbywa się w następnych etapach oceny projektu, oceny merytorycznej i ekonomicznej.

Problemy z unijnymi dotacjami i utrudnianie starań przedsiębiorców świetnie obrazuje jego zdaniem sytuacja z działaniem 2.2.1 (również w ramach SPO WKP), skierowanym do dużych firm. Pierwszy termin składania wniosków, o którym mało kto wiedział, minął w lutym 2004 roku. Z kolei 30 czerwca, na kiedy ustalono dragą turę, wniosków było już prawie 1500, z informacji na dzień dzisiejszy pozytywnie przeszło ją tylko 17. W dodatku zawiódł informatyczny program Simik, w którym wnioski miały być rejestrowane i oceniane. Do dziś zresztą stworzono już kilkadziesiąt jego udoskonaleń – dodaje Krzysztof Olek.

30 procent sukcesu

Bez względu na bałagan administracyjny trzeba pamiętać, że w konkursach o unijne pieniądze jest zwykle więcej dobrych projektów niż pozwala na to budżet. Dlatego nie można być zbyt pewnym siebie – oto jedna z dziesięciu złotych zasad, sformułowanych przez twórców międzynarodowego portalu www.grant-gu-ide.com, który docelowo ma zawierać bazę dotacji i kredytów preferencyjnych ze wszystkich państw UE.

Jak twierdzą obserwatorzy i eksperci, twórcy projektów z reguły 80 proc. swojego czasu i energii poświęcają na określanie celów i planowanie, a tylko 20 proc. – na bezpośrednią realizację. Tymczasem mieć dobrze napisany projekt, który został uznany przez komisję oceniającą, to jedynie 30 proc. sukcesu – podkreśla Krzysztof Olek. Większość unijnych pieniędzy ma formę środków refundowanych, czyli najpierw trzeba wydać pieniądze, a dopiero potem, gdy zamysł zostanie zrealizowany zgodnie z założeniami i nastąpi ostateczne rozliczenie przedsięwzięcia, środki zostaną zwrócone. Obowiązuje też tzw. zasada dodatkowości, tzn. Unia nie finansuje w całości, lecz dopłaca do projektów.

Docierają do nas sygnały, że niektórzy w celu łatwiejszego otrzymania środków zmieniają branżę i podejmują decyzje inwestycyjne ad hoc. To ma krótkie nogi – opowiada dyrektor Instytutu Biznesu. Kolejna wskazówka dotyczy tego, by – planując pisanie projektu – widzieć całą drogę i sam koniec realizacji projektu. Praktyka pokazuje, że procedura rozpatrywania, realizacji i rozliczania projektów trwa długo, tj. pół roku, a nawet rok. Odpowiedzieć trzeba sobie też na kilka innych pytań: co wymaga zmian w naszej firmie? dlaczego tak się dzieje? i ile to będzie kosztować? – uzupełnia Andrzej Szoszkiewicz, Ekspert Instytutu Biznesu, członek Rady Akredytacyjnej Programu Konsultant Funduszy Europejskich, współwłaściciel poznańskiej firmy Smartlink.

Dekalog dla chcących czerpać zyski

Eksperci oceniający wnioski to w znacznej mierze Polacy, którzy odbywali staże w Brukseli lub byli szkoleni przez zagranicznych specjalistów. Polska korzysta z funduszy od roku 1990, ale do końca lat 90. na tym temacie znała się tylko garstka ludzi. Pierwsze doświadczenia próbuje się więc, podobnie jak na Zachodzie, formułować w zbiory złotych zasad. Taki powstał na podstawie rozmów z osobami, które obecne były przy pierwszej rundzie przyjmowania i oceny projektów we wrześniu i październiku zeszłego roku.

Precyzyjne określenie pomysłu to punkt, który otwiera dekalog, proponowany przez twórców portalu www.funduszeonline.pl. Zachęcają oni, by pracę nad projektem rozpocząć najpóźniej kilka miesięcy przed zamknięciem konkursu składania wniosków, by cały czas aktywnie poszukiwać informacji i śledzić wszystkie zmiany, związane z danym programem. Jeśli ktoś chciałby skorzystać z usług doradcy, najlepiej, by wybrał – jak sugerują – firmę sprawdzoną i krytycznie oceniającą postępy oraz efekty prac. Zawsze należy się upewnić, że ma się aktualną wersję formularzy, nie wolno ulepszać dokumentów, np. zmieniać kolejności rubryk – bo tak wydaje się logiczniej, ani też pomijać którychkolwiek z nich. Szczególnie ważne jest uzasadnienie, dlaczego projekt jest potrzebny – to miejsce na tzw. europejski kontekst. Przedsięwzięcie musi być nie tylko zgodne z celami, jakie stawia sobie Unia, ale i odwoływać się do jej dokumentów. Trzy ostatnie punkty dekalogu brzmią: nie komplikuj – projekt musi być napisany prostym językiem, by eksperci zrozumieli i szybciej przekonali się do propozycji, nie spiesz się – przed oddaniem wniosku warto sprawdzić, czy wszystko się zgadza, nie przesadzaj – bo zbyt ambitny harmonogram działań to błąd, który zdarza się najmniej doświadczonym autorom.

Pełna publikacja mojego artykułu: „Rzeczpospolita”, 7.01.2005
(dodatek „Najlepsze praktyki europejskie – Gazeta II Euroforum Konsultantów Funduszy Europejskich”)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.