Uśmiech i brak komentarza bolą najmniej.

piątek, 28 grudnia 2012

Język komunikacji


Styl informacji czy też komunikatów prasowych (pisanych przez PR-owców), z założenia pośredni między stylem urzędowo-kancelaryjnym a dziennikarskim, do złudzenia przypomina jednak często ten pierwszy. Dla tych, którzy nie wiedzą, o czym mówię, dwa przykłady. Sformułowanie: niekorzystne warunki atmosferyczne, brzmi jak najbardziej poprawnie, prawda?! Jest jednoznaczne, zwięzłe, ścisłe. Na przykład można by powiedzieć: nowe buty sprawdzają się w niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Albo: dach sprawdza się w niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Ale ja wyobrażam sobie, że taki zwrot może paść w relacji o charakterze zinstytucjonalizowanym, bezosobowym – urzędowej i oficjalnej; a nie tam, gdzie chcemy stworzyć relację, którą druga strona będzie chętnie podtrzymywać. Druga strona, czyli dziennikarz, bo przecież na jego uwadze i zainteresowaniu nam zależy. By jak najczęściej wykorzystywał informacje, które mu przesyłamy; by nie zawahał się sięgnąć po telefon, gdy ma dodatkowe pytania. Miejsce dla zwrotu takiego jak niekorzystne warunki atmosferyczne widziałabym więc raczej w podaniu, które kładę komuś na biurku. Pasuje jak ulał. Puentując przykład, zasugeruję jedynie, że można by powiedzieć po prostu o złej pogodzie. Albo pójść o krok dalej i pokazać, co dzięki tym nowym butom albo za sprawą dachu się stanie: buty nie będą przemakały albo się nie rozkleją (wiem, to trochę przerysowane, ale chodzi o przykład), nie będzie przeciekał dach.

czwartek, 20 grudnia 2012

Sens życia mierzony liczbą kotłów

Jeden z podopiecznych Fundacji Sławek, ułaskawiony w trakcie odsiadywania 25-letniego wyroku, za pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze kupił sobie komplet szklanek. System ogrzewania budynku, w którym mieści się fundacja, instalowali tacy jak on – byli więźniowie. Również oni mają uporządkować teren wokół. Już na wiosnę 2007 roku zaniedbane dziś otoczenie dzierżawionego od PKP blaszaka przypominać będzie ogród.

W pierwszej połowie października 2006 roku do fundacji dołączyło szesnaście nowych osób. Warunek przystąpienia? Postanowienie zmiany życia na lepsze, poparte przykładami, że ta motywacja jest czymś trwałym. Pani Magda nawiązała kontakt z fundacją w marcu tego roku, jeszcze gdy przebywała w zakładzie karnym. Wiedziała, że po wyjściu z niego usamodzielnianie się i budowanie swojego życia na nowo nie będzie łatwe. Do fundacji zgłosiła się w dniu, w którym opuściła warszawski Areszt Śledczy Olszynka Grochowska. Również świeżo po opuszczeniu zakładu karnego przyjechał do fundacji pan Piotr. Z powodu wieloletniego pobytu w więzieniu był bezdomny i nie miał pracy. Kontakt z fundacją nawiązał listownie.

środa, 12 grudnia 2012

Nie taki komputer straszny

Klaudiusz ma 27 lat i jest programistą w warszawskiej firmie informatycznej Metropolis Software.To jego pierwsza stała praca. Gry komputerowe traktował kiedyś jako hobby, bardziej wciągała go gra na giełdzie, w liceum interesował się ekonomią. Dość przypadkowy wybór studiów informatycznych okazał się strzałem w dziesiątkę. Decyzji nie żałuje, bo – chcąc być lojalny wobec samego siebie – upewnił się w wyborze.

Już na początku liceum (XXXIII LO im. Mikołaja Kopernika w Warszawie) wyróżniał się z przedmiotów ścisłych, dlatego po pierwszym roku na­uki, zachęcony przez nauczyciela fizyki, przeniósł się do klasy o profilu matematyczno-fizycznym. Ale po trzeciej klasie zmienił go na geograficzno-ekonomiczny, bo planował studia w SGH. Nie interesował się informatyką. Bawił się grami i grafiką komputerową. Jednak na dwa tygodnie przed ostatecznym terminem złożył dokumenty na dwa wydziały informatyczne: na Politechnice Warszawskiej (Wydział Elektroniki, Instytut Informatyki) i Uniwersytecie Warszawskim (Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki, Instytut Informatyki). – Po zdaniu egzaminów wybrałem UW, bo tam trudniej się było dostać – mówi Klaudiusz.

piątek, 7 grudnia 2012

Inżynier zawodem przyszłości

Budownictwo jest kierunkiem, który warto dziś studiować. Po pierwsze dlatego, że na rynku brakuje osób z wykształceniem technicznym. Po drugie – bo nastały lata niżu demograficznego. A to oznacza, że za kilka lat specjaliści w zakresie projektowania nowych obiektów budowlanych i konstrukcji inżynierskich, nadzorowania procesów budowlanych a także zarządzania nimi będą wręcz poszukiwani.

To, w jaki sposób niż demograficzny przekłada się na spadek liczby chętnych na budownictwo, pokazuje przykład Politechniki Gdańskiej (PG). W 2002 roku tutejszy Wydział Inżynierii Lądowej i Środowiska oferował 390 miejsc, a starały się o nie 1424 osoby. Liczba kandydatów była coraz mniejsza w każdym kolejnym roku, a gdy w roku ubiegłym limit miejsc podwyższono do 470, dokumenty złożyły tylko 863 osoby. Mniejsze zainteresowanie budownictwem pracownicy uczelni tłumaczą również tym, że w 2005 roku nie przeprowadzano matur w technikach. – Absolwenci tych szkół, czy to o specjalności budowlanej czy elektronicznej, są naturalnym kandydatem dla politechnik. Średnio o jedno miejsce na całej politechnice starały się zwykle trzy osoby (9 – 10 tys. chętnych przy liczbie miejsc 3 tys.) i, jak pamiętam, budownictwo w którymś momencie bardzo się wybiło – mówi Beata Orzażewska, rzecznik prasowy PG.

czwartek, 29 listopada 2012

Z pomysłem na rozwój

Człowiek jako element sprawnie działającego przedsiębiorstwa? Przepis na to znajdziemy w zakładzie Press Glassu w Radomsku. Choć głównym bohaterem są tutaj szyby.

Zakład produkcyjny w Radomsku, który odwiedziłam niedawno, to najmłodsze dziecko firmy. Pierwsza jego część, o powierzchni 12 tys. m2, powstała w sierpniu 2008 roku; natomiast druga, o powierzchni 18 tys. m2, działa od lipca 2012 roku. Zakład znajduje się na terenie Łódzkiej Strefy Ekonomicznej i jest ważnym pracodawcą w regionie. Trzon produkcji stanowią szyby zespolone, czyli – mówiąc bardziej obrazowo – produkt składający się z dwóch lub więcej tafli szkła (w tej postaci są one wstawiane do okien, dzięki czemu chronią pomieszczenia przed utratą ciepła). Na wyprodukowanie jednej takiej szyby potrzeba zaledwie trzydziestu sekund. Zaś we wszystkich zakładach Press Glassu, a więc w sumie czterech, powstaje ich rocznie około 4 mln m2.

niedziela, 18 listopada 2012

Zielony Śląsk

Górny Śląsk: obszar zdegradowany czy zielona plama na mapie Polski? Opinie są różne, choć przeważa zdanie, że w ostatnich latach jakość powietrza i stan środowiska naturalnego znacznie się poprawiły. Hałdy, huty i dymiące kominy dominujące w tutejszym krajobrazie to już przeszłość.

Na wizualny odbiór regionu mogą wpisywać się takie oto obrazki: wśród szarych, zapylonych ulic malowane na kolory framugi okien, przemierzające ulice osoby ubrane w białe, czyste koszule, matki z wózkami spacerujące po trawnikach nad stawem, który – w istocie – poraża ostrym zapachem fenolu. Z wysokości kilkuset metrów widać całe połacie zieleni oraz miejsca, w których Śląsk się zapada. Wytłumaczenie tego jest proste: duża część przemysłu znajduje się pod ziemią, a ta bez przerwy pracuje, co nie pozwala na równomierną gęstą zabudowę.

czwartek, 15 listopada 2012

Znikające pieniądze

Suma pieniędzy z unijnej kasy, o jakie w ostatnich latach starać się miała Polska, jest według różnych źródeł różna. Według portalu Forsal.pl, od 2007 roku aż do teraz samorządy – które są głównymi beneficjentami unijnych funduszy – złożyły prawie 58 tys. wniosków o dofinansowanie projektów. Ich łączną wartość szacuje się na 177 mld zł, a unijne dofinansowanie wyniosło niecałe 120 mld zł (por. publikacja z 3.11.2012). Z kolei zdaniem dziennikarzy „Gazety Polskiej Codziennie”, kwota ta jest wyższa, bo w tym samym okresie ponoć już dostaliśmy przeszło 208 mld zł (publ. z 28 czerwca 2012).

czwartek, 1 listopada 2012

Dla kogo nowe prawo


Przepaliła mi się żarówka w lampie, taka standardowa – 60-watowa. Pojechałam do supermarketu, żeby kupić nową. Na miejscu okazało się, że w sprzedaży są jedynie żarówki energooszczędne, o dosyć cudacznych kształtach i nic mi niemówiących oznakowaniach. Cóż, pomyślałam, pojadę do supermarketu budowlanego, tam na pewno będzie duży wybór. Jakież było moje zdziwienie, gdy tu zastałam to samo. Żarówek wprawdzie więcej, ale również – same energooszczędne. Z pomocą przyszła mi pani, która krążyła wśród lad sklepowych z żarówkami właśnie, reprezentująca firmę Osram.

Od niej dowiedziałam się, że teraz dostać można wyłącznie takie, bo zmieniło się prawo. A nadmienię, że obie moje wizyty w marketach miały miejsce tuż przed 1 września, czyli dniem, gdy ze sprzedaży wycofano kolejne żarówki, tym razem 40- i 25-watowe. Dwa lata wcześniej ze sklepów zniknęły bowiem żarówki 100-watowe, w ubiegłym roku pożegnaliśmy te 75- i 60-watowe.

piątek, 26 października 2012

Na przekór schematom

25-letnia Maria jest dyplomowanym psychologiem i pracuje w pozarządowej organizacji. Odpowiada za rekrutację i szkolenia wolontariuszy.

W podstawówce zafascynowała ją historia. Jako laureatka olimpiady z tego przedmiotu dostała się bez egzaminów do liceum. Wybrała klasę, w której mogła realizować kolejne zainteresowania – uczyć się łaciny i niemieckiego. Bo pasja historyczna ustąpiła miejsca nauce starożytnego języka. – Pociągała mnie kultura, która ukazywała człowieka z nieznanej mi dotąd perspektywy – mówi Maria.

środa, 17 października 2012

Sposób na kryzys


Zapewne już w tym miejscu robię poważny błąd, na jaki zwracają uwagę teoretycy PR. Użyłam słowa: kryzys, w tytule wpisu. Ono przyciąga, ale – co do czego nie mam wątpliwości – budzi bardzo negatywne emocje. Kiedyś jeden z moich wykładowców na studiach mówił, że media wręcz unikają tego sformułowania i nie należy tak tytułować komunikatów prasowych. Ale proszę, życie niesie duże zmiany. Wystarczy poprzeglądać w Internecie (albo prasie) informacje o tym, co dzieje się na świecie; przysiąść nad tym, tak codziennie po trochu, przez kilka dni. A jeśli założyć, że człowiek wierzy w to, co piszą media – efekt w postaci chociażby palpitacji serca murowany. No bo jak może czuć się osoba, która czyta, i to tak jeden tekst po drugim: „Lawina upadających w Polsce firm – tysiące ludzi traci pracę” albo „Przyspiesza lawina upadłości firm” albo „W miastach X i Y przed bezrobociem nie uciekniesz” albo „Szykujmy się na czarny scenariusz. Wzrost bezrobocia dopiero nadciąga”. Zapewniam, że przytoczone tu tytuły to tylko przykłady.

środa, 10 października 2012

Dlaczego warto... sadzić drzewa


Dziś w Warszawie zainaugurowano obchody Święta Drzewa. Jego celem jest inspirowanie młodzieży do podejmowania lokalnych inicjatyw ekologicznych, a tym samym sadzenia i ochrony drzew. Odbywają się przy tym wykłady i warsztaty w przedszkolach, szkołach i na uczelniach, a w miejscach publicznych organizowane są wystawy. Październik to najlepszy czas na sadzenie większości drzew i krzewów liściastych, wczesna jesień to również odpowiednia pora na przesadzanie i sadzenie iglaków. Wydarzenie odbyło się już po raz dziesiąty, a jego inicjatorem jest Klub Gaja z Wilkowic (woj. śląskie) – z Jackiem Bożkiem, jego założycielem i prezesem na czele.

sobota, 6 października 2012

Dekalog menadżera


Zbioru przepisów, zatytułowanego w ten właśnie sposób, można szukać długo. Czy w ogóle powstał? I jak miałby brzmieć, by dawał wskazówki zarówno tym, którzy debiutują w roli menadżera, jak i osobom, które zjadły już na tym zęby. Czy da się jednoznacznie określić, co może, a czego nie powinien menadżer?

Niewątpliwie osoba piastująca takie stanowisko jest odpowiedzialna za rozdzielanie różnych zadań. Powinna więc wykonywać jak najwięcej ruchów wokół swojego zespołu i interesować się nim. Chodzi tu o zaangażowanie również pod względem emocjonalnym. Świetna znajomość branży to zatem tylko podstawa w pracy menadżera. Przeczy to niejako wynikom badań, które GfK Polonia wykonała przed trzema laty, a według których prawie 60 proc. Polaków uważa, że dobry menadżer powinien przede wszystkim znać branżę, w której działa.

środa, 3 października 2012

Segregacja śmieci w Hiszpanii

Foto: arch. pryw.
W Barcelonie są trzy rodzaje pojemników, oznaczone odpowiednio kolorami: żółtym, zielonym i niebieskim. Nietrudno się domyślić, że służą do zbiórki materiałów takich, jak plastik, szkło i papier. Jest ich dużo w centrum miasta, które przecież ma zwartą zabudowę, a uliczki są wąskie. Kontenery stanowią, można powiedzieć, nieodłączny element zabytkowej jego tkanki. Czasem można je znaleźć nawet na sąsiadujących ulicach lub tej samej – w odległości zaledwie kilkuset metrów od siebie. I co również widać: służby sprzątające rzeczywiście działają. Pojemniki są regularnie opróżniane.

Innego rodzaju kontenery znajdują się na stacjach barcelońskiego metra czy na dworcu głównym. Chodzi przy tym nie tylko o ich kształt, ale i kolor oznaczenia odpadów – pojawiają się tu bowiem biały i czerwony.

czwartek, 27 września 2012

Nasze drogie mróweczki

Piątek, godzina dziewiąta rano. Chodnikami jednego z warszawskich osiedli przemieszcza się grupa osób ubranych w jaskrawożółte kamizelki i czapki. Tuż za nimi jedzie samochód. Na oko nie widać, ale wystarczy podejść i zagadać, a okazuje się, że kogoś dotknął uraz psychiczny, ktoś nie ma ręki czy niedowidzi, ktoś inny zmaga się z chorobą nowotworową.

To pracownicy stowarzyszenia Niepełnosprawni dla Środowiska – EKON. Chodzą od domu do domu, od klatki do klatki, skąd wynoszą torby pełne odpadów: gazet, książek, butelek po napojach, słoików, plastikowych kubków, puszek, opakowań wielomateriałowych typu tetrapak, baterii. Nie zbierają odpadów organicznych, np. resztek jedzenia. Mechanizm wymiany toreb jest prosty. Mrówki – bo tak się nazywają – zabierają spod drzwi wypełnione. W ich miejsce zostawiają zwinięte w rulonik czyste.

czwartek, 13 września 2012

Pora na CSR

Z pojęciem społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) zetknęła się niespełna 1/3 przedstawicieli firm – wynika z badania przeprowadzonego w grudniu zeszłego roku przez SMG/KRC na zlecenie PARP. Badaniu poddano nie tylko duże przedsiębiorstwa, ale i średnie, małe oraz mikro.

Działania związane z CSR realizowane są najczęściej na podstawie normy ISO 14 000 lub ISO 26 000 – na te dokumenty wskazuje w sumie 54 proc. firm. Jednak aż 27 proc. przedstawicieli przedsiębiorstw nie potrafi odnieść się do żadnej stosowanej normy. Przypomnę, że norma ISO 26 000 definiuje siedem obszarów społecznej odpowiedzialności biznesu. Są to: ład organizacyjny, prawa człowieka, relacje z pracownikami, środowisko naturalne, zaangażowanie społeczne i rozwój, uczciwe praktyki rynkowe oraz relacje z konsumentami.

wtorek, 11 września 2012

I w Tatrach sprzątali świat

Foto: arch. pryw.

W akcji Sprzątanie Świata wzięłam udział przed siedmioma laty. I to w miejscu dla mnie szczególnym – w Tatrach.

Relację z wydarzenia zamieszczam dlatego, gdyż w najbliższy piątek ta akcja odbędzie się w całej Polsce już po raz dziewiętnasty. Ukłony w stronę Miry Stanisławskiej-Meysztowicz, osoby bez wątpienia wyjątkowej, która była jej inicjatorką i założycielką Fundacji Nasza Ziemia; a którą miałam przyjemność poznać osobiście.

sobota, 8 września 2012

Co nas motywuje


Gdzieś przeczytałam, że motywowanie pracowników to piękna sztuka dodawania energii. Cóż, niewątpliwie jest to ten rodzaj wywierania wpływu, który ma charakter długoterminowy i może wywierać bardzo pozytywne skutki. Celem działań motywacyjnych jest zachęcenie pracownika do dawania z siebie maksimum wysiłku, a w konsekwencji sukces firmy (jakkolwiek by go nie rozumieć). Na ten temat specjaliści, szczególnie ci od zarządzania, wypowiadają się bardzo chętnie. Pojawiają się próby systematyzacji różnego rodzaju motywatorów; natknąć się też można na szacunki, co motywuje ludzi w większym, a co w mniejszym stopniu. Jednak badań, które określałby to w jednoznaczny sposób, jest – jak się wydaje – mniej.

niedziela, 2 września 2012

Chuchanie na zimne

Wniosek czeskiego przedsiębiorcy o dotację z funduszy strukturalnych liczy kilka stron, w Polsce liczba ta wynosi – pomijając załączniki – średnio trzydzieści stron. Zasadnicza różnica nie dotyczy jednak ilości. Polscy przedsiębiorcy powinni mieć ułatwiony dostęp do informacji. Procedura aplikacyjna po fundusze europejskie w Polsce powinna być uproszczona, a my ją niepotrzebnie komplikujemy – oceniają specjaliści z Instytutu Biznesu.

Do powszechnej praktyki należą zaskakujące zmiany w procedurze, wytyczne potrafią zmienić się na dzień przed terminem składania wniosków: prośby o dotację są wówczas odrzucane, bo przedsiębiorca nie wypełnił jednej rubryki. Chaos powodują odrębne zasady, jakie wprowadza się przy każdym z działań do programów operacyjnych. Dotyczą one choćby wartości minimalnej i maksymalnej projektu bądź dotacji, przechowywania dokumentów po zakończeniu jego realizacji czy wypłaty pieniędzy. Zagmatwany wydaje się również system wyboru projektów: przedsiębiorcy coraz częściej mają podstawy, by twierdzić, że kryteria oceny są inne niż merytoryczne. – Trzeba bardzo wnikliwie przyglądać się temu, kto i na podstawie czego otrzymuje pieniądze. Niebezpieczeństwo, że powtórzymy przykład braku odpowiedniego wykorzystania funduszy z Grecji, Hiszpanii czy Włoch, jest cały czas duże – przestrzega Krzysztof Olek, dyrektor Instytutu Biznesu, wiceprzewodniczący Rady Akredytacyjnej Programu Konsultant Funduszy Europejskich.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Jest dobrze czy źle


Mimo kryzysu zapowiadanego znów przez media (który to już kryzys, począwszy od 2009 roku?), dla sektora MŚP kolejne miesiące nie będą chyba takie złe. Jak donosi raport CBOS, przeprowadzony na zlecenie PKPP Lewiatan, jeszcze w tym roku 13 proc. mikro, małych i średnich firm planuje zwiększyć zatrudnienie. Widać jednak zróżnicowanie w regionach: bo o ile z zamiarem zatrudniania nowych pracowników nosi się ponad 26 proc. przedsiębiorstw w woj. wielkopolskim, o tyle w woj. zachodniopomorskim plany takie ma niespełna 10 procent. Z badania wynika niezbicie, że obecne zatrudnienie chce utrzymać zdecydowana większość, tj. 78,1 proc. firm.

piątek, 24 sierpnia 2012

Koleje w kolejce po zmianę

Foto: arch. pryw.

W odnowionym budynku Dworca Wschodniego w Warszawie można się poczuć jak we wnętrzu nowoczesnej galerii handlowej. Naprawdę! W istocie chodzi o główną halę w dalekobieżnej części dworca. Uwagę zwraca m.in. stalowo-szklana ścianka, oddzielająca część dzienną wnętrza od całodobowej, nazywanej też nocną. Osoby przemieszczające się tędy w ciągu dnia zapewne nie zobaczą tego przedzielenia, bo ścianka jest uruchamiana i „rozciągana” codziennie po północy, na kilka godzin. Oczywiście, dostęp do kas jest przez całą dobę; również w hali kasowej mieści się poczekalnia.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Żywa tradycja świdermajer

Foto: arch. pryw.
Ktoś już przed laty powiedział, że ten typ ludzi to wymierający gatunek. Szkoda. Łączą w sobie odwagę, wyobraźnię przestrzenną, umiejętność traktowania każdego kolejnego zajęcia w niestandardowy sposób i zamiłowanie do pracy.

Zakład Henryka Jesiotra, stolarza z dziada pradziada, odnalazłam w podwarszawskim Józefowie. Przypadkowo. Trwał właśnie Festiwal Otwarte Ogrody, podczas którego prezentowano architekturę stylizowaną na świdermajer, zapoczątkowaną na przełomie XIX i XX wieku przez Michała Elwiro Andriollego. Instytucje, które na co dzień wspierają lokalne dziedzictwo kulturowe, otworzyły podwoje; do ogrodów, a nierzadko i domów zapraszali mieszkańcy Józefowa.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Partner do dyskusji

Jest samodzielny, potrafi dyskutować, świadomie podejmuje decyzje. Ale też ma zbyt ogólne zainteresowania, brak mu zapału, boi się mówić, co tak naprawdę myśli. Kto? Młody psycholog.

O tym, jaki jest psycholog rozpoczynający zawodowe życie i jak pomóc mu na starcie, rozmawiano przy okazji otwarcia biura karier na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

piątek, 27 lipca 2012

Umiejętności miękkie? Co to takiego


Zdolności interpersonalne, umiejętna współpraca z innymi, kreatywność, elastyczność, otwartość na wiedzę i inne informacje płynące z otoczenia – to z pewnością cechy trudno mierzalne, ale pracodawcy doceniają je coraz bardziej. Takie wyniki daje tegoroczne badanie IBM CEO Study, przeprowadzone przez IBM Institute for Business Value w grupie 1700 prezesów z 64 krajów.

środa, 18 lipca 2012

Las krzyczy po cichu

Stara marynara na wieszaku i opona, w której zalągł się padalec, to tylko ciekawsze z rzeczy, przez długi czas tkwiących na skraju chojnowskiego parku krajobrazowego. Ci, którzy widzieli, nic nie mówili, a padalec głosu nie ma.

W lasach można dziś znaleźć wszystko, co nie przydaje się już ludziom w domach: drzwi, lodówkę, rozpadający się fotel, sedes, telewizor, gruz po remoncie. Zazwyczaj w bardziej niedostępnych miejscach leżą skradzione i zdemontowane auta. Przestał dziwić widok samochodu wjeżdżającego do lasu i człowieka wyrzucającego zeń duże worki. Zdaniem przewodników PTTK, którzy od lat chodzą podwarszawskimi trasami, zasadne wydaje się pytanie nie o to, gdzie jest najwięcej śmieci, ale gdzie ich nie ma. Jak twierdzi Urszula Burkot z Polskiego Klubu Ekologicznego, która sama ma pod Warszawą działkę, śmieci w lasach jest coraz więcej. – To akceptowany po cichu przez władze leśne i gminne skandal – uważa.

czwartek, 12 lipca 2012

Elastyczność za cenę beztroski

Atutem absolwenta socjologii, który właśnie wkracza w zawodowe życie, jest jego wiedza – twierdzą naukowcy z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Pracodawców ten argument nie przekonuje. Recesja na rynku weryfikuje stereotypy dotyczące zawodu socjologa.

W powszechnym przekonaniu socjolog to ankieter. Kojarzony jest z nauką o ludziach, statystyką i wiedzą, która w życiu niewiele się przydaje. W istocie opracowywanie ankiet to dopiero przedsmak przyszłej pracy, a wszechstronność wykształcenia socjologicznego pozwala radzić sobie w różnych zawodach. Studia nie przygotowują do nich od strony praktycznej. Dają ogólną ogładę humanistyczną i w tym zakresie nic nie zmieniło się od lat. – Ktoś, kto kończy trzy lata nauki, ma bardzo porządne zaplecze teoretyczno-naukowe. Opierając się na nim, dobiera sobie zajęcia warsztatowe i własne praktyki. W przypadku absolwentów pytać można natomiast o to, czy takie przygotowanie pozwala na szybkie uzupełnianie wiedzy o elementy potrzebne w nowym miejscu pracy – mówi profesor Paweł Śpiewak, kierownik Katedry Myśli Społecznej w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Od podstaw i wedle potrzeby


Arabski, chiński czy suahili to języki krajów obcych nam kulturowo. Litewski, portugalski i szwedzki brzmią bardziej swojsko, ale również nie przydają się na co dzień. Egzotyka jednych i drugich wzbudza zainteresowanie, zwykle za chęcią nauki stoi konkretny powód.

Szkoły językowe są w stanie zorganizować zajęcia na indywidualne życzenie klientów. Andrzej Darlikowski z Poligloty przypomina sobie pana, który przed wyjazdem na placówkę do Afryki przez trzy miesiące uczył się suahili. By poznać podstawy, wystarczy kilka lekcji. Z kolei na egzotyczne dla nas językowe studia idą pasjonaci. – Zazwyczaj zaczyna się od pasji. Zauważam jednak, że gdy studenci poznają historię i kulturę danego obszaru, zaczynają myśleć o jakichś wymiernych korzyściach znajomości języka – mówi Dariusz Cichocki, dyrektor do spraw studenckich Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego.
Wszystkie teksty na tym blogu – o ile nie jest podpisane inaczej – są mojego autorstwa. Jeśli chcesz wykorzystać tekst lub jego fragment, skontaktuj się ze mną.